Myśli i myśli i tak już trzeci dzień.
Ile można?
Dlaczego tym razem jak zawsze nie może poprostu zapomnieć...
Co zrobić aby wrócił? - a może nie robić nic?
W końcu dała mu wybór - on go do konał. Więc właściwie czego jeszcze oczekiwała? Zrobił to co chciała.
Tylko dlaczego to tak boli?
Dlaczego nie może odpuścić?
Co sie zmieniło od ostatniego razu?
***
Czekała na jego decyzję... bała sie jak nigdy dotąd.
Z drugiej strony nie rozumiejąc dlaczego tak sie bała ani dlaczego tak jej zależało.
Cały czas miała przed oczami słowa, które ułożyły sie w wiadomość :
Chciałeś zapomnieć to zapomnij i daj mi poukładać ten haos.
Chcesz zostać to bądź. Tyle.
Jakaś część niej miała nadzieje, że zostanie.
Sekundy płynęły jak godziny.
W końcu dostała odowiedź.
-jak... jak to... dlaczego.. znowu? - wypowiedziała szeptem wpatrując sie w wiadomość.
Zastanawiała sie jak mogła do tego wszystkiego dopuścić. Dlaczego zamiast w końcu pokonać ten mur została po innej stronie niż osoba na której jej zależy.
Nawet nie spostrzegła kiedy po jej twarzy zaczęły spływać łzy.
Dlaczego tym razem nie mogła machnąć na to ręką, odwrócić sie i odejść z uśmiechem?
Nagle zadzwonił jej telefon: Mama.
Odebrała. Nawet nie skupiła sie na rozmowie nagle usłyszała pytanie:
-stało sie coś?
-Nie. Źle sie czuję.
-dziwnie brzmisz.
-to przez katar- odpowiedziała.
Na jej szczęście po chwili zakończyła rozmowę.
Nie znośne łzy nadal swobodnie spływały po jej twarzy.
W słuchawkach zabrzmiała piosenka: A Great Big World - Say Something.
Świetny zbieg okoliczności.
***
Nadal siedziała zastanawiając sie nad obecną sytuacją. Bez niego to nie to samo. Skoro brakuje mi go tak bardzo po dwuch dniach bez rozmowy co będzie dalej?
Dlaczego... do cholery dlaczego ona? Dlaczego teraz? Czy... nie to chyba nie mogłoby sie spełnić.
Czy jeśli wykorzystam to co mi podarowałeś będziesz zły? Wściekły? A może mnie znienawidzisz?
Przecież ja cię...
Znowu skończyła z niczym.
***
W końcu doszła do jednego wniosku- musi z nim porozmawiać. Po prostu musi mu to powiedzieć po tem niech sie dzieję co chcę. Najwyżej znów skończy we łzach.
Cały dzień miała to w głowie - podejdź ⇨ zagadaj ⇨wyjaśnij.
Jednak nie mogła sie na to zebrać.
Na pomoc w końcu przyszła jej przyjaciółka.
Zgarneła ich razem po lekcjach.
Więc... teraz mu powie wszystko co zamierzała- zaraz...dlaczego aż tak sie boi? Dlaczego nie może nic powiedzieć.
W końcu zebrała sie w sobie i streściła swoją wypowiedź w dwa zdania. Idiotko nie to chciałaś powiedzieć.
W końcu zostali sami.
Czemu gadamy same bzdury - dziękuje ci mimo wszystko.
Nawet nie wiesz jaką lekkość wnosisz do mojego życia. Znowu moge się śmiać - mimo ciężkiej sytuacji w domu.
Dobra, ale na czym stoji?
Nie zdajesz sobie sprawy jak mi ulżyło ani jak sie ucieszyłam gdy postanowiłeś wrócić.
Do końca dnia nie zchodził mi uśmiech z twarzy.
A tobie przyjaciółko?
Naprawdę dziękuje za pomoc... przyczyniłaś sie do mojego szczęścia.
piątek, 27 marca 2015
Tadam powraca
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz