sobota, 17 października 2015

∪ˍ∪

,,Jestem dzieckiem lęku. Jestem dzieckiem śmierci, która noszę w sobie. Jestem swoją wlasna samozaglada. Ale jeszcze jestem. Czasami tylko przychodzi myśl żeby pozeglowac bez powrotu. Na tamata stronę teczy a tu szaro i smutno . Mam na lewym ramieniu wypalone piętno . Piętno śmierci. "

"Nie chcę być czubkiem, psychotropkiem, stukniętą wariatką. I nie chcę być normalną w waszym nienormalnym świecie."

,,Trzeba kłamać, by robić to, na co się ma ochotę."

"Nie ma ludzi niebezpiecznych dla otoczenia, to otoczenie jest dla nich niebezpieczne, oni się tylko bronią."

środa, 27 maja 2015

Realnie

Gdyby tak w realnym świecie z taką łatwością szło usuwanie ludzi. 
Niestety - to nie działa tak samo jak w internecie.
A ja nie mogę się przemudz nawet do tego by usunąć twój numer - czyli zrobić coś co ty robiłeś już setki razy. 
Tak bardzo nie chcę aby tak się wszystko  skończyło- jednakże nie wiem co mogłabym zrobić aby było jak wcześniej.  Abyśmy znów normalnie porozmawiali. 
Jeszcze w zeszłym tygodniu tak bardzo cieszyłam się wybierając sukienke na bal - tylko dlatego,  że mam iść z tobą... zaraz czy zaproszenie jest aktualne?
Cały czas boję się o to zapytać - ze względu na odpowiedź. 
Fajnie byłoby usłyszeć:
-oczywiście,  że tak głuptasie -(jak to często jest w książkach /filmach ) i zobaczyć po tych słowach twój uśmiech .
Mam wrażenie,  że poprostu już nam się nie chcę sklejać czegoś co i tak rozpadnie się po paru dniach. 
Zaczynam nienawidzić siebie za głupoty które robię by odciąć się od rzeczy nie uniknionych. 
Jest jeszcze jedna rzecz której nie rozumiem.
Jak to jest,  że gdy ja w końcu postanowie wspiąć się i spróbować wszystko poskładać ty jesteś niczym osuwająca się ściana.
Czuję jakbyś kazał mi odejść dosłownie pisząc  ,,odpierdolić się ".
Więc czemu wprost mi tego nie powiesz tylko ciągle słyszę głupie komentarze które tak mnie bolą. 
Czemu zachowujesz się w sposób za który mnie potępiasz?

piątek, 22 maja 2015

(T⌓T)

Znów skończyła we łzach dławiąc się nie wypowiedzianymi słowami. 
W dodatku ponownie nic nie szło po jej myśli - tyle, że tym razem czuła,  że ich traci. 
Traci wszystkich. 
Teraz już  bez powrotnie. 
Najgorsze chyba było to,iż czuła, że to się sprawdza.
Jednak nie potrafiła zniwelować w sobie tej złudnej nadzieji, która wciąż powtarzała,  że może jeszcze będzie jak dawniej.

niedziela, 17 maja 2015

Bynajmniej

Ludzie jednak mieli rację. 
Mój mały idealny świat się rozpada a ja nie potrafie tego zatrzymać.
Wszystko w moich rękach ponownie się rozpada. Tym razem mam dosyć.  Nie stać mnie na ponowne odbudowanie wszystkiego. 
Jednak jestem nikim w dodatku nie rozumiem dlaczego ludzie aż tak próbują mi pomóc.  Dajcie mi już spokój zrozumiałam-jestem tutaj nie potrzebna -jestem śmieciem .
Musicie wybaczyć mi mój brak odwagi - naprawdę nie potrafie z tym wszystkim skończyć. 
Sięgam do szuflady po dobrze mi już  znany przedmiot.  Oj jak ja się zarzekałam,  że już go nie użyje. 
Znów na ręce czuję to ciekawe uczucie -jednak łzy nie przestają płynąć.  Powtarzam czynność znów i znów.  Trzeba przestać bo będzie zbyt widoczne. Ostatni raz tworze krwawy ślad po czym pobłyskujący przedmiot trafia do szuflady.  Rzucam się na poduszkę zasłaniając kołdrą.  Po chwili drugą ręką przecieram przed ramię pozbywając się denerwujących kropel.  Kładę się na bok wsłuchując w słowa wyśpiewywane przez piosenkarza zespołu From Ashes to new w piosence live again. 
Zamykam oczy jednak to nie pomaga.  Cała playlista mija a ja zostaję sama wsłuchując się w ciszę.  Jednak długo z nią nie wytrzymuje i od nowa przesłuchuje piosenki zaczynając od tej pt:  Freak machine zespołu fit for rivals.  Po cichu wyśpiewuje kolejne słowa.  W końcu ląduje na plecach zakrywam oczy ręką nie przestając śpiewać i znów czuje te nie znośne łzy spływające po policzku.  Zaczynam mieć ich dość. 

Wkońcu odpuszczam i tylko leżę a na policzkach nadal czuję znajome łzy próbujące przeprosić cały świat za moje błędy.  

środa, 29 kwietnia 2015

_(._.)_

Chyba muszę cię przeprosić-  jednak chyba nie dorosłam do tej roli i nie potrafie cię uszczęśliwić . 
Nie potrafie być tym kim chciałbyś abym była.
Jednak musisz wiedzieć,  że na prawdę się starałam. 
Dlaczego to piszę? 
Nie mam poprostu odwagi przeprosić cię patrząc ci w oczy.  Zawsze wynajduje wiele powód by tego nie zrobić. 
A skoro już przy tym jesteśmy... Co mogę a czego nie? 
Pogubiłam się i nie wiem gdzie teraz stoi granica. 
Czy nadal mogę podejść porozmawiać czy też cię przytulić? 
Wiem wiem pewnie uważasz to za oczywiste. 
Jednak ja nie chcę ci przeszkadzać ani nie chcę cię do tego zmuszać. 
No i ponownie czuję się nie chciana w twoim towarzystwie.
Nie wien czy nadal mam prawo do tego wszystkiego. 
Czuję,  że znowu jestem w kiepskim położeniu. 
Mam nadzieję, że nie będziesz miał mi również za złe zmian,  które powoli we mnie kiełkują. 
Muszę w końcu stanąć na nogi i wybić się z dna. Nie przejmuj się jeśli w pewnym momencie będę zupełnie kimś innym.  Postanowiłam i chcę się tego trzymać.
Tak bardzo chcę z tobą normalnie rozmawiać jednak tak bardzo również boję się twojej reakcji.
Mam wrażenie,  że znów jest to zbyt  chaotyczne.
Więc kończę na tym. 

niedziela, 12 kwietnia 2015

✘✔✘

Czemu wszystko musi być tak denerwujące?
Dlaczego między nami już nic sie nie układa?
Może ci sie już znudziłam co?
Zaraz...  Czy przypadkiem to nie ty ostatnio prosiłeś o szanse? 
Chciałeś przy mnie być. 
Więc dlaczego teraz mam wrażenie,  że próbujesz wszystko zakończyć. 
Przestaje cie rozumieć już do końca.
Mimo wszystko nie poddam się - jestem związana obietnicą. Jeszcze nie dawno byłam pewna,  że to chwilowe,  że przejdzie. W końcu w tak krótkim czasie mieliśmy wiele podobnych sytuacji.
Tylko dlaczego teraz wszystko składa sie do tego, że ranisz mnie mówiąc,  że tego nie robisz. 
Do cholery otwórz oczy!
Zauważ swój błąd. 
Mam dosyć tego, że muszę wytykać ci wszystkie palcami.
Co raz częściej odnosze wrażenie, że jestem twoją zabawką. 
Ah... wybacz, próbujesz obsadzić mnie w takiej roli. 
Mimo wszystko muszę przyznać, że to ci sie nie uda. 
Znam to zbyt dobrze z drugiej strony by dać się na to złapać.
Tak na marginesie czego w końcu chcesz? 
W jednym momencie niby ci zależy i sie starasz a w drugim zmieniasz o 180° i czuję, że każesz mi odejść. 
Dlaczego ja mam odchodzić skoro to twoja decyzja? 
Ponieś konsekwencje swoich wyborów i czynów. 
Chyba popełniłam błąd w momencie w którym uwieżyłam,  że mogłoby się udać.  Popełniłam błąd angażując sie nie będąc tego pewna. 
No nic.  Powtórzę się. 
Nie przeciągaj pożegnania, bo to męczące. Zdecydowałeś się odejść, to idź .
Masz rację. Ciężko mi ze świadomością,  że ponownie daję ci wybór chociaż oczekuję od ciebie jednej odpowiedzi. 
Tym razem nie sugeruj sie mną - obiecuje uszanować twoją decyzje jaką by nie była.

czwartek, 2 kwietnia 2015

Brak tytułu postu

Zależy mi na tobie - cholernie mi zależy jednakowo mocno cie nienawidze. Nienawidze tego jak na mnie patrzysz - jak do mnie mówisz - jak mnie przytulasz mimo, że to kocham . 
Nienawidze tego,  że mimo wszystko cie potrzebuję. 
Sama nie wiem dlaczego - nie potrafię tego wyjaśnić.
Miłość jest zgubna - wiesz dlaczego? 
Tracisz czujność odkrywasz karty - swoje słabości. 
I gdy najmniej się tego spodziewasz druga osoba to wykorzystuje. 
Tak poprostu.
Później przeprasza a ty jej wybaczasz - jednak i tak to sie nie zmieni - zgubne koło gdzie to ty najbardziej cierpisz pragnąć tego cierpienia. 
Tym jest miłość - ciągłym cierpieniem. 
Na końcu w końcu i tak sie rozstajemy. 
Któreś z nas płaczę w czasie gdy drugie odchodzi. 
Życie bez miłości nie ma sensu? 
Ponieważ nie ma szczęścia bez żalu. 
Nie ma bieli bez czerni.
I to tyle. 
Cała filozofia życia w pigułce. 





piątek, 27 marca 2015

Tadam powraca

Myśli i myśli i tak już trzeci dzień. 
Ile można? 
Dlaczego tym razem jak zawsze nie może poprostu zapomnieć...
Co zrobić aby wrócił? - a może nie robić nic? 
W końcu dała mu wybór - on go do konał.  Więc właściwie czego jeszcze oczekiwała?  Zrobił to co chciała. 
Tylko dlaczego to tak boli?
Dlaczego nie może odpuścić?
Co sie zmieniło od ostatniego razu? 
***
Czekała na jego decyzję...  bała sie jak nigdy dotąd. 
Z drugiej strony nie rozumiejąc dlaczego tak sie bała ani dlaczego tak jej zależało. 
Cały czas miała przed oczami słowa,  które ułożyły sie w wiadomość :
Chciałeś zapomnieć to zapomnij i daj mi poukładać ten haos. 
Chcesz zostać to bądź. Tyle. 
Jakaś część niej miała nadzieje, że zostanie. 
Sekundy płynęły jak godziny. 
W końcu dostała odowiedź. 
-jak... jak to...  dlaczego..  znowu? - wypowiedziała szeptem wpatrując sie w wiadomość. 
Zastanawiała sie jak mogła do tego wszystkiego dopuścić. Dlaczego zamiast w końcu pokonać ten mur została po innej stronie niż osoba na której jej zależy. 
Nawet nie spostrzegła kiedy po  jej twarzy zaczęły spływać łzy.
Dlaczego tym razem nie mogła machnąć na to ręką,  odwrócić sie i odejść z uśmiechem?
Nagle zadzwonił jej telefon:  Mama. 
Odebrała.  Nawet nie skupiła sie na rozmowie nagle usłyszała pytanie: 
-stało sie coś? 
-Nie.  Źle sie czuję. 
-dziwnie brzmisz. 
-to przez katar- odpowiedziała. 
Na jej szczęście po chwili zakończyła rozmowę.
Nie znośne łzy nadal swobodnie spływały po jej twarzy.
W słuchawkach zabrzmiała piosenka:  A Great Big World - Say Something.
Świetny zbieg okoliczności. 
***
Nadal siedziała zastanawiając sie nad obecną sytuacją.  Bez niego to nie to samo.  Skoro brakuje mi go tak bardzo po dwuch dniach bez rozmowy co będzie dalej?
Dlaczego...  do cholery dlaczego ona?  Dlaczego teraz?  Czy... nie to chyba nie mogłoby sie spełnić. 
Czy jeśli wykorzystam to co mi podarowałeś będziesz zły? Wściekły?  A może mnie znienawidzisz? 
Przecież ja cię... 
Znowu skończyła z niczym. 
***
W końcu doszła do jednego wniosku- musi z nim porozmawiać.  Po prostu musi mu to powiedzieć po tem niech sie dzieję co chcę.  Najwyżej znów skończy we łzach. 
Cały dzień miała to w głowie - podejdź ⇨ zagadaj ⇨wyjaśnij.
Jednak nie mogła sie na to zebrać.
Na pomoc w końcu przyszła jej przyjaciółka.
Zgarneła ich razem po lekcjach.
Więc...  teraz mu powie wszystko co zamierzała- zaraz...dlaczego aż tak sie boi? Dlaczego nie może nic powiedzieć. 
W końcu zebrała sie w sobie i streściła swoją wypowiedź w dwa zdania. Idiotko nie to chciałaś powiedzieć.
W końcu zostali sami. 
Czemu gadamy same bzdury - dziękuje ci mimo wszystko. 
Nawet nie wiesz jaką lekkość wnosisz do mojego życia.  Znowu moge się śmiać - mimo ciężkiej sytuacji w domu.
Dobra, ale na czym stoji? 
Nie zdajesz sobie sprawy jak mi ulżyło ani jak sie ucieszyłam gdy postanowiłeś wrócić. 
Do końca dnia nie zchodził mi uśmiech z twarzy.
A tobie przyjaciółko? 
Naprawdę dziękuje za pomoc... przyczyniłaś sie do mojego szczęścia.

wtorek, 3 marca 2015

Em... Tadam II?

Kolejna dziwna notka.  Kolejny raz pisana na lekcji.  Siła wyższa.
No i mam nadzieję,  że nie ma za dużo błędów.  Jednak pisane na szybko.
***
Następnego dnia siedząc na kolejnej już lekcji uśmiechem ukrywała łzy.  Później nawet nie miała siły a może chęci silić się już na uśmiech.
Dlaczego?
Wszystko przez jedno jego zdanie. ( Pewnie nawet nie był tego świadom . ) postanowiła,  więc ,, skupić się " na lekcji.  Nie szło jej to najlepiej.  Cały czas myślała,  dlaczego aż tak wzięła to do siebie.  No tak przypomniały się dawne czasy.  Może w tym wszystkim chodzi o coś więcej?
Oczywiście to ona postawiła na przyjaźń,  jednak chłopak nie musiał się zgadzać skoro nie chciał tego.  On tylko nie znał całej prawdy.  Zależało jej na nim.  Mimo wszystko strach zawsze zwyciężał. Tylko czego się bała?  Odżucenia?  Nie to nie to. Może zaangażowania? To jest już bardziej trafne.
Bała się znów zaangażować by nie cierpieć.  Po za tym nie chciała być jedną z tych zdesperowanych lasek zakochanej w chłopaku,  który po chwili zaczął by ją olewać.  Za często była już zabawką,  którą po zabawie odkładało się na półkę.  Dlatego trzymała się z daleka od związków,  chyba,  że miała pewność iż nie zaangażuje się uczuciowo.  Mało osób ją rozumiało nic dziwnego.  W końcu wszyscy żyją w tych swoich idealnych światach z swoimi wyobrażeniami.  Od dziecka widziała płaczącą matkę,  która nie potrafiła zakończyć patologicznego związku bo ,, wciąż go kocha ". Nic się z resztą nie zmieniło.
Nadal to samo,  więc nie ma czymś się chwalić.
Chciała żyć jak inni, też  chciała wejść do tego idealnego świata.
Jednak wolała siedzieć w swoim kącie, bała się zaryzykować więc była w nim sama chociaż wokół ma tyyylu przyjaciół.
Byli ludzie, którzy chcieli jej pomóc.  Nie którym się udawało,  a gdy już stała w progu tego idealnego świata  zostawiali ją, a ona z płaczem ponownie się chowała.
Po lekcjach znowu zaczęła myśleć co byłoby gdyby...
Była wściekła na siebie a jednocześnie rozżalona.  Znowu to robiła chociaż nie chciała.  Ze wściekłością i łzami spływającymi po policzkach siedziała słuchając jednej z ulubionych piosenek.
Czasem miała ochotę po prostu zniknąć,  skończyć z tym wszystkim,  jednak tego też nie potrafiła.
***

Krótkie trochem....
Mam nadzieję,  że to trochę ci pomoże ^^

poniedziałek, 2 marca 2015

Tadam!

Notka pisana na lekcji.  Dla tych co piszą do mnie przypominając mi o terminach!  ♡
Z góry przepraszam za błędy i literówki.  Mam nadzieje, że głupi słowniczek nie narobił znów bajzlu.
***
Kolejny ranek marca po raz kolejny rozpoczął się nie znośnym dźwiękiem kolejny raz już w tym tygodniu budzącego mnie budzika.  Nie chętnie wstałam i wyłączyłam powiadomienie na telefonie.
Ziewając przekroczyłam próg łazienki.  Puściłam wodę,  spiełam swoje przydługie już blond kosmyki w luźnego koka po czym zżuciłam z siebie ubranie i weszłam do kabiny prysznicowej.  Po nie zbyt długiej ciepłej kąpieli wyszłam z pod kojącego strumienia wody i opatuliłam się puchowym ręcznikiem.  Podeszłam do umywalki i przetarłam zaparowane lustro rękom.  Spojrzałam na bladą twarz z której wyróżniały się tylko zielone oczy z brązowymi łatkami.  Umyłam zęby i po uprzątnięciu pomieszczenia wróciłam do pokoju.  Szybko ubrałam na siebie przygotowane ubrania w postaci czarnych getrów i dłuższego kremowego sfeterka z czarnym krzyżem.  Wróciłam do łazienki gdzie rozpuściłam jak zwykle nie sforne włosy i wygładziłam je szczotką.  Za nim wyszłam do kuchni wzięłam ze sobą torbę stojącą obok jasnego biurka.
Na blacie wyspy kuchennej stał talerz z kanapkami.  Zasiadłam na jednym z krzeseł i wzięłam się za jedzenie.  Gdy nie ubłagalnie zbliżała się pora wyjścia do szkoły założyłam czarne trampki i płaszczyk schowałam jeszcze tylko drugie śniadanie po czym zamknęłam mieszkanie i ruszyłam w drogę. Po około dwudziestu minutach byłam już przed ceglanym budynkiem.  Szybko weszłam do środka i ruszyłam do szafki by odłożyć kurtkę. Pod salą stali już moi znajomi.  Brakowało tylko...  jego.
-co ci dzisiaj? -zapytał stojący nie daleko mnie blondyn.
-chyba po prostu się nie wyspałam -nie mieliśmy szansy na dlaszą rozmowę gdyż przyszła nauczycielka.
Przerwę przywitałam z westchnięciem ulgi.  Nie miałam ochoty siedzieć w szkole.  Najchętniej zaszyłabym się w domu w łóżku i poczytała książkę.
Przeszłam pod kolejną salę i zobaczyłam mojego przyjaciela.  Tylko przyjaciela- jak to musiałam codziennie powtarzać sobie w głowie.
Miałam ochotę się do niego przytulić jednak nie jestem pewna jakby zareagował.  Więc wdałam się w rozmowę z blondynem mijając bruneta niby obojętnie.
Chciałam z nim porozmawiać tak po prostu jednak nie potrafiłam znaleźć tematu,  który by interesował nas obu na tyle by rozmowa utrzymała się na dłużej niż minutę.
Na lekcji znów zamiast skupić się na temacie odwróciłam się do niego (jako iż siedział za mną ) i zaczęłam go zagadywać.
Czasami zastanawiam się czy on nie ma mnie za totalną idiotkę,  w sumie nie mogę powiedzieć,  że moje zachowanie na to nie wskazuję.  Znów westchnęłam.
-wszystko dobrze?  -usłyszałam jego głos.
Miałam ochotę się uśmiechnąć.
Może nie jestem mu aż tak obojętna?  Znaczy się...  chyba sama popadam w jakąś paranoje.
-po prostu się nie wyspałam.  No i głowa mnie trochę boli -odpowiedziałam siląc się na uśmiech.
Po chwili znowu schowałam się za opadającymi włosami.
-idiotka,  idiotka, idiotka -powtarzałam sobie w myślach.  Czemu to musi być trudniejsze niż bym chciała?
Reszta lekcji minęła szybciej niż bym chciała.
O znów to samo co zawsze.  Musiałam iść po siostrę.  Zniezbyt dobrym humorem opuściłam szkołe.
Idąc na autobus nagle dostałam sms 'a zdziwiona wzięłam telefon do ręki.
Szybko go odczytując.  Zwykły krótki sms od niego a ja znów się szczerzyłam jak głupia.
-jestem idiotką -powtarzałam sobie wsiadając do pojazdu.
***
Tyle.
Drogi Kuboszu nigdy nie mówiłam,  że jestem dobrą pisarką. Lubić pisać to nie to samo co umieć. Jeśli dotrwałeś tutaj to gratuluję.
Resztę zapraszam na drugiego bloga. Następna notka na rozmarzonej pojawi się jutro jakoż iż dzisiaj padam.
Mam nadzieje, że się podobało.