środa, 27 maja 2015

Realnie

Gdyby tak w realnym świecie z taką łatwością szło usuwanie ludzi. 
Niestety - to nie działa tak samo jak w internecie.
A ja nie mogę się przemudz nawet do tego by usunąć twój numer - czyli zrobić coś co ty robiłeś już setki razy. 
Tak bardzo nie chcę aby tak się wszystko  skończyło- jednakże nie wiem co mogłabym zrobić aby było jak wcześniej.  Abyśmy znów normalnie porozmawiali. 
Jeszcze w zeszłym tygodniu tak bardzo cieszyłam się wybierając sukienke na bal - tylko dlatego,  że mam iść z tobą... zaraz czy zaproszenie jest aktualne?
Cały czas boję się o to zapytać - ze względu na odpowiedź. 
Fajnie byłoby usłyszeć:
-oczywiście,  że tak głuptasie -(jak to często jest w książkach /filmach ) i zobaczyć po tych słowach twój uśmiech .
Mam wrażenie,  że poprostu już nam się nie chcę sklejać czegoś co i tak rozpadnie się po paru dniach. 
Zaczynam nienawidzić siebie za głupoty które robię by odciąć się od rzeczy nie uniknionych. 
Jest jeszcze jedna rzecz której nie rozumiem.
Jak to jest,  że gdy ja w końcu postanowie wspiąć się i spróbować wszystko poskładać ty jesteś niczym osuwająca się ściana.
Czuję jakbyś kazał mi odejść dosłownie pisząc  ,,odpierdolić się ".
Więc czemu wprost mi tego nie powiesz tylko ciągle słyszę głupie komentarze które tak mnie bolą. 
Czemu zachowujesz się w sposób za który mnie potępiasz?

piątek, 22 maja 2015

(T⌓T)

Znów skończyła we łzach dławiąc się nie wypowiedzianymi słowami. 
W dodatku ponownie nic nie szło po jej myśli - tyle, że tym razem czuła,  że ich traci. 
Traci wszystkich. 
Teraz już  bez powrotnie. 
Najgorsze chyba było to,iż czuła, że to się sprawdza.
Jednak nie potrafiła zniwelować w sobie tej złudnej nadzieji, która wciąż powtarzała,  że może jeszcze będzie jak dawniej.

niedziela, 17 maja 2015

Bynajmniej

Ludzie jednak mieli rację. 
Mój mały idealny świat się rozpada a ja nie potrafie tego zatrzymać.
Wszystko w moich rękach ponownie się rozpada. Tym razem mam dosyć.  Nie stać mnie na ponowne odbudowanie wszystkiego. 
Jednak jestem nikim w dodatku nie rozumiem dlaczego ludzie aż tak próbują mi pomóc.  Dajcie mi już spokój zrozumiałam-jestem tutaj nie potrzebna -jestem śmieciem .
Musicie wybaczyć mi mój brak odwagi - naprawdę nie potrafie z tym wszystkim skończyć. 
Sięgam do szuflady po dobrze mi już  znany przedmiot.  Oj jak ja się zarzekałam,  że już go nie użyje. 
Znów na ręce czuję to ciekawe uczucie -jednak łzy nie przestają płynąć.  Powtarzam czynność znów i znów.  Trzeba przestać bo będzie zbyt widoczne. Ostatni raz tworze krwawy ślad po czym pobłyskujący przedmiot trafia do szuflady.  Rzucam się na poduszkę zasłaniając kołdrą.  Po chwili drugą ręką przecieram przed ramię pozbywając się denerwujących kropel.  Kładę się na bok wsłuchując w słowa wyśpiewywane przez piosenkarza zespołu From Ashes to new w piosence live again. 
Zamykam oczy jednak to nie pomaga.  Cała playlista mija a ja zostaję sama wsłuchując się w ciszę.  Jednak długo z nią nie wytrzymuje i od nowa przesłuchuje piosenki zaczynając od tej pt:  Freak machine zespołu fit for rivals.  Po cichu wyśpiewuje kolejne słowa.  W końcu ląduje na plecach zakrywam oczy ręką nie przestając śpiewać i znów czuje te nie znośne łzy spływające po policzku.  Zaczynam mieć ich dość. 

Wkońcu odpuszczam i tylko leżę a na policzkach nadal czuję znajome łzy próbujące przeprosić cały świat za moje błędy.