Zawiodłam, przepraszam.
Jest mi tak cholernie ciężko.
Złamałam tyle obietnic, nie dotrzymałam danego słowa dopiero teraz widzę jak bardzo się myliłam oraz jak bardzo lekkomyślna byłam.
Cóż... Tyle mi pozostało, blog, którego już nie odwiedzasz -bo co cię teraz interesuje moja osoba- i wspomnienia przy których czasem zdarza mi się uronić łzę.
Poszliśmy w dwie różne strony. Każdy wybrał swoją drogę i jestem niemal pewna, że już więcej się one nie skrzyżują, takie życie, prawda?
Jednak brakuje mi czasem tego wszystkiego, poczucia beztroski, poczucia, że jest ktoś kto oderwie mnie od tego całego śmietnika.
Poczucia wolności, własnej wartości, pewności siebie, chęci do czegokolwiek, dreszczyku emocji.
I chodź nic mi to nie da nadal przyłapuje się na myślach ,,co by było gdyby... "
Taka już chyba moja natura.
Tęsknię chociaż wiem, że to już nie wróci, nie dane nam będzie usiąść przy stole i porozmawiać.
Nie naprawimy już tego ponieważ nie ma czego.
Mogę jedynie wspominać czasy w których było...
Coś było.
Przepraszam za to, że zawiodłam, żałuję, że nie mam już możliwości naprawienia swoich błędów.
Żałuję, że tak wszystko się potoczyło.
Dlaczego nie napiszę ci tego w prost?
To proste.
Dałam ci to co powinnam dać już dawno, wolność od mojej toksycznej osoby.
I życzę ci szczęścia beze mnie ponieważ wiem, że pociągnęłabym cię na dno.
I tak i nie...
wtorek, 13 grudnia 2016
Tak, wiem
sobota, 17 października 2015
∪ˍ∪
,,Jestem dzieckiem lęku. Jestem dzieckiem śmierci, która noszę w sobie. Jestem swoją wlasna samozaglada. Ale jeszcze jestem. Czasami tylko przychodzi myśl żeby pozeglowac bez powrotu. Na tamata stronę teczy a tu szaro i smutno . Mam na lewym ramieniu wypalone piętno . Piętno śmierci. "
"Nie chcę być czubkiem, psychotropkiem, stukniętą wariatką. I nie chcę być normalną w waszym nienormalnym świecie."
,,Trzeba kłamać, by robić to, na co się ma ochotę."
"Nie ma ludzi niebezpiecznych dla otoczenia, to otoczenie jest dla nich niebezpieczne, oni się tylko bronią."
środa, 27 maja 2015
Realnie
Gdyby tak w realnym świecie z taką łatwością szło usuwanie ludzi.
Niestety - to nie działa tak samo jak w internecie.
A ja nie mogę się przemudz nawet do tego by usunąć twój numer - czyli zrobić coś co ty robiłeś już setki razy.
Tak bardzo nie chcę aby tak się wszystko skończyło- jednakże nie wiem co mogłabym zrobić aby było jak wcześniej. Abyśmy znów normalnie porozmawiali.
Jeszcze w zeszłym tygodniu tak bardzo cieszyłam się wybierając sukienke na bal - tylko dlatego, że mam iść z tobą... zaraz czy zaproszenie jest aktualne?
Cały czas boję się o to zapytać - ze względu na odpowiedź.
Fajnie byłoby usłyszeć:
-oczywiście, że tak głuptasie -(jak to często jest w książkach /filmach ) i zobaczyć po tych słowach twój uśmiech .
Mam wrażenie, że poprostu już nam się nie chcę sklejać czegoś co i tak rozpadnie się po paru dniach.
Zaczynam nienawidzić siebie za głupoty które robię by odciąć się od rzeczy nie uniknionych.
Jest jeszcze jedna rzecz której nie rozumiem.
Jak to jest, że gdy ja w końcu postanowie wspiąć się i spróbować wszystko poskładać ty jesteś niczym osuwająca się ściana.
Czuję jakbyś kazał mi odejść dosłownie pisząc ,,odpierdolić się ".
Więc czemu wprost mi tego nie powiesz tylko ciągle słyszę głupie komentarze które tak mnie bolą.
Czemu zachowujesz się w sposób za który mnie potępiasz?
piątek, 22 maja 2015
(T⌓T)
Znów skończyła we łzach dławiąc się nie wypowiedzianymi słowami.
W dodatku ponownie nic nie szło po jej myśli - tyle, że tym razem czuła, że ich traci.
Traci wszystkich.
Teraz już bez powrotnie.
Najgorsze chyba było to,iż czuła, że to się sprawdza.
Jednak nie potrafiła zniwelować w sobie tej złudnej nadzieji, która wciąż powtarzała, że może jeszcze będzie jak dawniej.
niedziela, 17 maja 2015
Bynajmniej
Ludzie jednak mieli rację.
Mój mały idealny świat się rozpada a ja nie potrafie tego zatrzymać.
Wszystko w moich rękach ponownie się rozpada. Tym razem mam dosyć. Nie stać mnie na ponowne odbudowanie wszystkiego.
Jednak jestem nikim w dodatku nie rozumiem dlaczego ludzie aż tak próbują mi pomóc. Dajcie mi już spokój zrozumiałam-jestem tutaj nie potrzebna -jestem śmieciem .
Musicie wybaczyć mi mój brak odwagi - naprawdę nie potrafie z tym wszystkim skończyć.
Sięgam do szuflady po dobrze mi już znany przedmiot. Oj jak ja się zarzekałam, że już go nie użyje.
Znów na ręce czuję to ciekawe uczucie -jednak łzy nie przestają płynąć. Powtarzam czynność znów i znów. Trzeba przestać bo będzie zbyt widoczne. Ostatni raz tworze krwawy ślad po czym pobłyskujący przedmiot trafia do szuflady. Rzucam się na poduszkę zasłaniając kołdrą. Po chwili drugą ręką przecieram przed ramię pozbywając się denerwujących kropel. Kładę się na bok wsłuchując w słowa wyśpiewywane przez piosenkarza zespołu From Ashes to new w piosence live again.
Zamykam oczy jednak to nie pomaga. Cała playlista mija a ja zostaję sama wsłuchując się w ciszę. Jednak długo z nią nie wytrzymuje i od nowa przesłuchuje piosenki zaczynając od tej pt: Freak machine zespołu fit for rivals. Po cichu wyśpiewuje kolejne słowa. W końcu ląduje na plecach zakrywam oczy ręką nie przestając śpiewać i znów czuje te nie znośne łzy spływające po policzku. Zaczynam mieć ich dość.
Wkońcu odpuszczam i tylko leżę a na policzkach nadal czuję znajome łzy próbujące przeprosić cały świat za moje błędy.
środa, 29 kwietnia 2015
_(._.)_
Chyba muszę cię przeprosić- jednak chyba nie dorosłam do tej roli i nie potrafie cię uszczęśliwić .
Nie potrafie być tym kim chciałbyś abym była.
Jednak musisz wiedzieć, że na prawdę się starałam.
Dlaczego to piszę?
Nie mam poprostu odwagi przeprosić cię patrząc ci w oczy. Zawsze wynajduje wiele powód by tego nie zrobić.
A skoro już przy tym jesteśmy... Co mogę a czego nie?
Pogubiłam się i nie wiem gdzie teraz stoi granica.
Czy nadal mogę podejść porozmawiać czy też cię przytulić?
Wiem wiem pewnie uważasz to za oczywiste.
Jednak ja nie chcę ci przeszkadzać ani nie chcę cię do tego zmuszać.
No i ponownie czuję się nie chciana w twoim towarzystwie.
Nie wien czy nadal mam prawo do tego wszystkiego.
Czuję, że znowu jestem w kiepskim położeniu.
Mam nadzieję, że nie będziesz miał mi również za złe zmian, które powoli we mnie kiełkują.
Muszę w końcu stanąć na nogi i wybić się z dna. Nie przejmuj się jeśli w pewnym momencie będę zupełnie kimś innym. Postanowiłam i chcę się tego trzymać.
Tak bardzo chcę z tobą normalnie rozmawiać jednak tak bardzo również boję się twojej reakcji.
Mam wrażenie, że znów jest to zbyt chaotyczne.
Więc kończę na tym.
niedziela, 12 kwietnia 2015
✘✔✘
Czemu wszystko musi być tak denerwujące?
Dlaczego między nami już nic sie nie układa?
Może ci sie już znudziłam co?
Zaraz... Czy przypadkiem to nie ty ostatnio prosiłeś o szanse?
Chciałeś przy mnie być.
Więc dlaczego teraz mam wrażenie, że próbujesz wszystko zakończyć.
Przestaje cie rozumieć już do końca.
Mimo wszystko nie poddam się - jestem związana obietnicą. Jeszcze nie dawno byłam pewna, że to chwilowe, że przejdzie. W końcu w tak krótkim czasie mieliśmy wiele podobnych sytuacji.
Tylko dlaczego teraz wszystko składa sie do tego, że ranisz mnie mówiąc, że tego nie robisz.
Do cholery otwórz oczy!
Zauważ swój błąd.
Mam dosyć tego, że muszę wytykać ci wszystkie palcami.
Co raz częściej odnosze wrażenie, że jestem twoją zabawką.
Ah... wybacz, próbujesz obsadzić mnie w takiej roli.
Mimo wszystko muszę przyznać, że to ci sie nie uda.
Znam to zbyt dobrze z drugiej strony by dać się na to złapać.
Tak na marginesie czego w końcu chcesz?
W jednym momencie niby ci zależy i sie starasz a w drugim zmieniasz o 180° i czuję, że każesz mi odejść.
Dlaczego ja mam odchodzić skoro to twoja decyzja?
Ponieś konsekwencje swoich wyborów i czynów.
Chyba popełniłam błąd w momencie w którym uwieżyłam, że mogłoby się udać. Popełniłam błąd angażując sie nie będąc tego pewna.
No nic. Powtórzę się.
Nie przeciągaj pożegnania, bo to męczące. Zdecydowałeś się odejść, to idź .
Masz rację. Ciężko mi ze świadomością, że ponownie daję ci wybór chociaż oczekuję od ciebie jednej odpowiedzi.
Tym razem nie sugeruj sie mną - obiecuje uszanować twoją decyzje jaką by nie była.