poniedziałek, 2 marca 2015

Tadam!

Notka pisana na lekcji.  Dla tych co piszą do mnie przypominając mi o terminach!  ♡
Z góry przepraszam za błędy i literówki.  Mam nadzieje, że głupi słowniczek nie narobił znów bajzlu.
***
Kolejny ranek marca po raz kolejny rozpoczął się nie znośnym dźwiękiem kolejny raz już w tym tygodniu budzącego mnie budzika.  Nie chętnie wstałam i wyłączyłam powiadomienie na telefonie.
Ziewając przekroczyłam próg łazienki.  Puściłam wodę,  spiełam swoje przydługie już blond kosmyki w luźnego koka po czym zżuciłam z siebie ubranie i weszłam do kabiny prysznicowej.  Po nie zbyt długiej ciepłej kąpieli wyszłam z pod kojącego strumienia wody i opatuliłam się puchowym ręcznikiem.  Podeszłam do umywalki i przetarłam zaparowane lustro rękom.  Spojrzałam na bladą twarz z której wyróżniały się tylko zielone oczy z brązowymi łatkami.  Umyłam zęby i po uprzątnięciu pomieszczenia wróciłam do pokoju.  Szybko ubrałam na siebie przygotowane ubrania w postaci czarnych getrów i dłuższego kremowego sfeterka z czarnym krzyżem.  Wróciłam do łazienki gdzie rozpuściłam jak zwykle nie sforne włosy i wygładziłam je szczotką.  Za nim wyszłam do kuchni wzięłam ze sobą torbę stojącą obok jasnego biurka.
Na blacie wyspy kuchennej stał talerz z kanapkami.  Zasiadłam na jednym z krzeseł i wzięłam się za jedzenie.  Gdy nie ubłagalnie zbliżała się pora wyjścia do szkoły założyłam czarne trampki i płaszczyk schowałam jeszcze tylko drugie śniadanie po czym zamknęłam mieszkanie i ruszyłam w drogę. Po około dwudziestu minutach byłam już przed ceglanym budynkiem.  Szybko weszłam do środka i ruszyłam do szafki by odłożyć kurtkę. Pod salą stali już moi znajomi.  Brakowało tylko...  jego.
-co ci dzisiaj? -zapytał stojący nie daleko mnie blondyn.
-chyba po prostu się nie wyspałam -nie mieliśmy szansy na dlaszą rozmowę gdyż przyszła nauczycielka.
Przerwę przywitałam z westchnięciem ulgi.  Nie miałam ochoty siedzieć w szkole.  Najchętniej zaszyłabym się w domu w łóżku i poczytała książkę.
Przeszłam pod kolejną salę i zobaczyłam mojego przyjaciela.  Tylko przyjaciela- jak to musiałam codziennie powtarzać sobie w głowie.
Miałam ochotę się do niego przytulić jednak nie jestem pewna jakby zareagował.  Więc wdałam się w rozmowę z blondynem mijając bruneta niby obojętnie.
Chciałam z nim porozmawiać tak po prostu jednak nie potrafiłam znaleźć tematu,  który by interesował nas obu na tyle by rozmowa utrzymała się na dłużej niż minutę.
Na lekcji znów zamiast skupić się na temacie odwróciłam się do niego (jako iż siedział za mną ) i zaczęłam go zagadywać.
Czasami zastanawiam się czy on nie ma mnie za totalną idiotkę,  w sumie nie mogę powiedzieć,  że moje zachowanie na to nie wskazuję.  Znów westchnęłam.
-wszystko dobrze?  -usłyszałam jego głos.
Miałam ochotę się uśmiechnąć.
Może nie jestem mu aż tak obojętna?  Znaczy się...  chyba sama popadam w jakąś paranoje.
-po prostu się nie wyspałam.  No i głowa mnie trochę boli -odpowiedziałam siląc się na uśmiech.
Po chwili znowu schowałam się za opadającymi włosami.
-idiotka,  idiotka, idiotka -powtarzałam sobie w myślach.  Czemu to musi być trudniejsze niż bym chciała?
Reszta lekcji minęła szybciej niż bym chciała.
O znów to samo co zawsze.  Musiałam iść po siostrę.  Zniezbyt dobrym humorem opuściłam szkołe.
Idąc na autobus nagle dostałam sms 'a zdziwiona wzięłam telefon do ręki.
Szybko go odczytując.  Zwykły krótki sms od niego a ja znów się szczerzyłam jak głupia.
-jestem idiotką -powtarzałam sobie wsiadając do pojazdu.
***
Tyle.
Drogi Kuboszu nigdy nie mówiłam,  że jestem dobrą pisarką. Lubić pisać to nie to samo co umieć. Jeśli dotrwałeś tutaj to gratuluję.
Resztę zapraszam na drugiego bloga. Następna notka na rozmarzonej pojawi się jutro jakoż iż dzisiaj padam.
Mam nadzieje, że się podobało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz