niedziela, 17 maja 2015

Bynajmniej

Ludzie jednak mieli rację. 
Mój mały idealny świat się rozpada a ja nie potrafie tego zatrzymać.
Wszystko w moich rękach ponownie się rozpada. Tym razem mam dosyć.  Nie stać mnie na ponowne odbudowanie wszystkiego. 
Jednak jestem nikim w dodatku nie rozumiem dlaczego ludzie aż tak próbują mi pomóc.  Dajcie mi już spokój zrozumiałam-jestem tutaj nie potrzebna -jestem śmieciem .
Musicie wybaczyć mi mój brak odwagi - naprawdę nie potrafie z tym wszystkim skończyć. 
Sięgam do szuflady po dobrze mi już  znany przedmiot.  Oj jak ja się zarzekałam,  że już go nie użyje. 
Znów na ręce czuję to ciekawe uczucie -jednak łzy nie przestają płynąć.  Powtarzam czynność znów i znów.  Trzeba przestać bo będzie zbyt widoczne. Ostatni raz tworze krwawy ślad po czym pobłyskujący przedmiot trafia do szuflady.  Rzucam się na poduszkę zasłaniając kołdrą.  Po chwili drugą ręką przecieram przed ramię pozbywając się denerwujących kropel.  Kładę się na bok wsłuchując w słowa wyśpiewywane przez piosenkarza zespołu From Ashes to new w piosence live again. 
Zamykam oczy jednak to nie pomaga.  Cała playlista mija a ja zostaję sama wsłuchując się w ciszę.  Jednak długo z nią nie wytrzymuje i od nowa przesłuchuje piosenki zaczynając od tej pt:  Freak machine zespołu fit for rivals.  Po cichu wyśpiewuje kolejne słowa.  W końcu ląduje na plecach zakrywam oczy ręką nie przestając śpiewać i znów czuje te nie znośne łzy spływające po policzku.  Zaczynam mieć ich dość. 

Wkońcu odpuszczam i tylko leżę a na policzkach nadal czuję znajome łzy próbujące przeprosić cały świat za moje błędy.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz